Wspomnienia z Podkowy Leśnej – Michał Kruś

Wspomnienia z Podkowy Leśnej – Michał Kruś

Dom Przymierza Rodzin w Podkowie Leśnej przechodzi generalny remont. Wierzymy, że niedługo znów będziemy mogli się nim cieszyć i spotkać się w nim razem!

Jak Dom w Podkowie wspominają ci, którzy bywali w nim w latach 90-tych ubiegłego wieku? Zapraszamy na cykl wspomnień o Podkowie Leśnej.
Poniżej prezentujemy to, jak dom Przymierza Rodzin zapisał się w pamięci Michała Krusia.


,,W latach 90-tych prowadziłem kursy językowe w parafiach, przy których działały Terenowe Ośrodki Przymierza Rodzin. W ramach tej działalności dwa lub trzy razy w roku organizowaliśmy obozy językowe dla uczniów szkoły podstawowej lub licealistów w Podkowie Leśnej. Obozy te gromadziły dzieci zarówno z Przymierza, jak i spoza niego – uczestników parafialnych lektoratów. Oto parę moich wspomnień z tego okresu.

1.

W trakcie obozu dostałem telefon od pani Izy.

‘Michał, mam dla Ciebie wspaniałą wiadomość’ – w głosie pani Izy czuć było energię. Znałem ją na tyle dobrze, że to mogło oznaczać kłopoty.

‘Zatem zamieniam się w słuch.’

‘W sobotę przyjedziemy do Ciebie z panią Korbońską, dzieci się z nią spotkają. Poza tym, spotkanie może być po angielsku – ona przecież na stałe mieszka w USA.’

‘To rzeczywiście super wiadomość’, stwierdziłem, a w głowie aż niedowierzałem – czyżbym się aż tak pomylił co do energii głosu pani Izy?

Już kończyliśmy rozmowę, gdy Iza dodała jeszcze ostatnie zdanie:

‘Wiesz, i kilka osób wpadnie z nami.’

‘Ciociu, a ile?’ – spytałem tylko.

W odpowiedzi znów usłyszałem nieco więcej zapału i energii:

‘Nie, no więcej niż 50, to nas nie będzie…’

2.
Odrębnym przeżyciem obozów w Podkowie były wizyty SANEPIDu. Obowiązkowo jedna na obóz. Przyjeżdżała miła pani, siadaliśmy na tarasie, popijaliśmy kawę. Zawsze miałem wrażenie, że mamy zupełnie inne cele tej wizyty. Ja chciałem, by kończyła się jak najszybciej – kiedy zajmowałem się gościem z SANEPIDu, nie zajmowałem się dziećmi. Pani inspektorka zaś lubiła siedzieć na tarasie i jeśli trochę posiedziała, nie wracała już do biura, tylko jechała do domu.

;Jak tu pięknie i chłodno w tym ogrodzie,’ mówiła.

Jakoś zawsze to jej cel był osiągnięty – wizyty trwały bardzo, bardzo długo…

3.

Pewnej zimy na naszym obozie dominowała grupa dzieci z Woli z parafii św. Wojciecha. Dom trząsł się w posadach. Delikatnie rzecz mówiąc, chłopcy nie należeli do najgrzeczniejszych. Ostatniego wieczora, jak mam to w zwyczaju, powiedziałem, że żadnej zielonej nocy nie będzie, gdyż taka noc kojarzy mi się głównie ze zniszczeniami. I aby przejść do konkretów powiedziałem, że przed spaniem zbieram od wszystkich pasty do zębów.

Nie pamiętam, jak miał na imię twórca tych słów, ale na całe życie zapamiętam ich brzmienie:

‘Ale głupi pan…’

Wierzcie mi lub nie, to był największy komplement, jaki w życiu usłyszałem. W słowniku dzieciaka z Woli wyobrażam sobie co najmniej 100 epitetów, które nasuwają się od razu. ‘Głupi pan’ brzmi cudownie.

4.

Miałem kiedyś na obozie uroczego młodzieńca z parafii św. Barbary, który zawsze miał pecha. Co narozrabiał, to od razu wychodziło na jaw. Gdy w drodze na lektorat postanowił się podpisać na ścianie, użył swojego nazwiska i od razu wpadka. Na obozie też co i rusz coś przeskrobał. Właśnie pewnego dnia miał posprzątać przed kaplicą, gdy biegnący z góry chłopak wbiegł mu w śmieci. Nasz bohater w emocjach postanowił mu wymierzyć sprawiedliwość. Zamachnął się szczotką i gdy brał zamach, stłukł szybę w drzwiach od kaplicy. I znowu było na niego!

Poza obozami językowymi, bywałem z klasą na wyjazdach integracyjnych w Podkowie , a raz nawet na rocznicy I Komunii św. Nigdy nie zapomnę podchodów z jednego z tych wyjazdów. Zamiast się chować, położyłem się w krzakach na ziemi, plecami do ścieżki. W jakimś sensie mnie nie znaleziono, gdyż dzieci stwierdziły, że tam w krzakach leży jakiś pijak i bały się podejść. Ten pijak to był ich wychowawca!

Innym razem robiliśmy bieg krepinkowy: krepinka zielona oznaczała skręt w prawo, czerwona w lewo. Grupa uciekająca rozłożyła krepinki i ukryła się, a potem spadł deszcz i po nim wszystkie krepinki były w jednakowym kolorze”.


* * *
Serdecznie prosimy o wsparcie remontu Domu Przymierza Rodzin w Podkowie Leśnej!
Zachęcamy do zasilenia zbiórki na windę: https://zrzutka.pl/26nry9 .


Darowizn można dokonywać poprzez przelew bankowy z tytułem:

„DAROWIZNA NA CELE STATUTOWE – DOM W PODKOWIE LEŚNEJ”

Numer konta:

56 1090 1030 0000 0001 4657 0656